Wyświetlenia

czwartek, 16 października 2014

#9

-Caroline?! - krzyczał męski głos który znałam.
-Klaus? - zapytałam.
-Co się dzieję? Czemu okna są zasłonięte? - wypytywał.
-Zgubiłam pierścień. - okłamałam go.
-Naprawdę? - zapytał.
-Tak szukałam wszędzie i go nie było. - brnęłam w kłamstwa.
-Care, Jeremy napisał lecę. - powiedziała Bonnie.
-Jasne. Zadzwoń. - odpowiedziałam i pożegnałam się z przyjaciółką.
-A więc.. - ciągnął hybryda.
-A więc? - patrzałam na niego.
-Może zrobię kolację? - zapytał.
-Nie, ja zrobię jesteś gościem. - odpowiedziałam.
-Nie trzeba dam radę w kuchni. - zaśmiał się.

Po tych słowach poszedł do wymienionego pomieszczenia. Ja "pościeliłam" stół w czerwony obrus. Położyłam na nim także lampę. Po chwili Klaus przyszedł z pełnymi talerzami. Potrawy nie znałam ale pięknie pachniała oraz smakowała niesamowicie.

-Naprawdę dobrze gotujesz. - pochwaliłam.
-Wieki praktyki. - po tych słowach zaśmialiśmy się oboje. Uśmiechnęłam się w jego kierunku. Czułam się przy nim tak, tak niesamowicie, przy nim wszystko takie było.


-A więc Caroline. Masz naprawdę ładne mieszkanie. - pochwalił.
-Dziękuję. - jego słowa tak wiele dla mnie znaczyły.
-Chciałbym cię o coś zapytać. - powiedział już z mniejszym uśmiechem.
-A więc słucham. - odpowiedziałam nie spuszczając z niego oczu.
-Masz plany na najbliższe dwa tygodnie? - zapytał.
-To bardzo długi czas. Ale raczej nie. Czemu pytasz. - dopytywałam.
-Wyjeżdżam na takie małe wakacje. Do Nowego Orleanu. I chciałbym abyś pojechała ze mną. - powiedział patrząc mi w oczy.
-Tak. Zgadzam się. - uśmiechnęłam się szeroko byłam tak szczęśliwa.
-Jutro o 19:30 wyjazd spod mojego domu. - odpowiedział.
-Muszę się zacząć pakować i pójść jeszcze na jakieś szybkie zakupy. - zaczęłam wymieniać czynności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz