Wyświetlenia

niedziela, 21 września 2014

#4 Ideał.

Oczami Kol'a.

Wyszedłem, myślałem, że nie wytrzymam. Byłem za miły, nie byłem sobą. Po co zgrywałem się tak? Dobra a więc teraz po drodze przydałoby się coś przekąsić. Zszedłem na boczną uliczkę. Była ona ciemna i pełna nachlanych osób. Uwielbiałem krew prosto z tętnicy. Z daleka ujrzałem smakowitą blondynkę. Podszedłem do niej wampirzym tempem i wtopiłem się kłami w jej słodką krew. Zabiłem ją. Nie miałem wyrzutów sumienia, bo po co? Robiłem to już tak wiele razy. Czemu ten miałby się czymś różnić. Gdy skończyłem mój posiłek postanowiłem wrócić do domu. Znalazłem się pod drzwiami w ułamku sekundy. Otworzyłem drzwi i się zaczęło.
-Gdzieś ty był?! - krzyczała zdenerwowana Bekah.
-Ej wyluzuj, nie jestem już małym chłopcem siostro. - odpowiedziałem kąśliwie.
-Tak, tak. Ale ktoś musi mi doradzić z suknią! Klaus twierdzi, że jest zajęty tym swoim mazaniem, Finn nie ma stylu, a Elijah pisze zaproszenia! - jej ton ani odrobinę się nie zmienił.
-Siostrzyczko, to nie jest mazanie lecz malowanie. - poprawił ją Niklaus.
-No dokładnie, a teraz daj mi spokój bo też muszę się wyszykować. Chociaż nawet jeśli tego nie zrobię, i tak będę wyglądać lepiej niż wy wszyscy. - zaśmiałem się i szybko zniknąłem z pomieszczenia.

Uśmiechałem się jeszcze sam do siebie, pewnie głupio to wyglądało ale mi to pasuje. Trudno jest być najmłodszym, ale pocieszam się tym, że jestem najprzystojniejszy. Musiałem wybrać garnitur, chciałbym żeby wszystkie panie omdlały z wrażenia. Ale nie muszę nic robić żeby mdlały, jestem idealny. Tak wiem jestem taaaaakim arogantem. Ale mnie to pasuję. Lubię takiego siebie. Wybrałem najlepszy garnitur od niesamowitego projektanta. Była czarna marynarka, czarne galowe spodnie, ciemna muszka i biała koszula.

Do pokoju weszła Matka.

-Kol, a ty jak zwykle szykujesz się dzień przed. - pochwaliła.
-Taa, chociaż jedno dziecko jest idealne. - powiedziałem.
-A ty jak zwykle taki skromny. - zaśmiała się.
-No a jak inaczej. - odpowiedziałem.

Przebrałem się w moje wcześniejsze ubranie. Garnitur schowałem do szafy. Usiadłem na łóżku i zacząłem myśleć o Care. Co ona w sobie takiego ma? Po co zaczynałem tę znajomość? Po co mi to? Ona jest człowiekiem! A poza tym jest tyle ładniejszych dziewczyn na świecie. Dlaczego ona? Po co wychodziła? Po co cokolwiek robiłem? Mam dość myślenia o niej. Czemu nie mogę przestać? Wcześniej nie myślałem tak o żadnej dziewczynie. No przyznam podobało mi się wiele kobiet, i to o wiele ładniejsze niż ona, ale ona ma coś. To coś, dobija mnie to uczucie. Może napiszę do niej czy ma ochotę pójść tam ze mną.. Ale po co miałaby chcieć. Tak wiem jestem IDEALNY ale po co ona ma się zgodzić? Z drugiej strony, jestem przystojny, uroczy, boski, idealny czemu miałaby się nie zgodzić? Dobra piszę. TREŚĆ WIADOMOŚCI : Hej, chciałem cię zapytać czy miałabyś ochotę pójść ze mną na bal? Kol. Wiem, wiem napisałem jak idiota ale jak miałem to napisać? Hej mała idziesz się ze mną pobujać? Błagam mam jeszcze kulturę. Po wysłaniu wiadomości strasznie się stresowałem ale czemu? Nie obchodzi mnie co ona mówi. Mam to gdzieś. Po chwili przyszedł sms od niej. TREŚĆ WIADOMOŚCI : Tak, czemu nie. Będzie fajnie. :) Kiedy i gdzie? Caroline. Odpisała. Na mojej twarzy zagościł tak szeroki uśmiech jak nigdy, hmm taki uśmiech jest seksowny. Będę się tak uśmiechał na balu. Będę miał branie, z resztą jak zawsze. Jestem ideałem. Wyszedłem ze swojego pokoju i szedłem w stronę Elijah.

-Hej mogę mieć do ciebie prośbę? - zapytałem.
-O co chodzi Kol? - odpowiedział pytaniem.
-Mógłbyś dopisać jeszcze jedno zaproszenie? - spytałem.
-Dla kogo? - wziął pióro do ręki.
-Poczekaj nie znam nazwiska, zaraz ci powiem. - przypomniałem sobie, zrobiło mi się głupio.
-Ahhh, Kol jeśli to kolejna dama do rozrywki to przepraszam ale,... - mówił.
-Nie! To koleżanka, chciałem żeby wpadła. - odpowiedziałem, napisałem szybko do Care. Po paru sekundach dostałem odpowiedź.
-A więc? - spytał starszy.
-Caroline Forbes. - powiedziałem, i podałem także inne potrzebne rzeczy jak adres itp.
-Dobrze, napisane. Jeszcze coś? - wkładał kartkę do koperty. Nawet na mnie nie popatrzył.
-Nie, chociaż. Mógłbyś o tym nikomu nie mówić. Wiesz jak to jest z Rebekah. - poprosiłem.
-Ahhh niech ci będzie. - odpowiedział.
-Dzięki jesteś najlepszy, ale i tak jestem przystojniejszy. - powiedziałem i zszedłem na dół do salonu.


Myślę, że ten rozdział jest dłuższy niż wcześniejsze, ale nie wiem. Naprawdę fajnie mi się go pisało. W tym rozdziale chciałam wam pokazać prawdziwego Kol'a Mikaelson'a. :) Mam nadzieję, że podołałam zadaniu. Proszę, o rady dla nowej koleżanki, która próbuje coś napisać. Wiem, że większość z was myśli, że piszę nie dojrzale, dziecinnie itp. Dlatego proszę o rady w formie komentarza. To naprawdę pomaga. Dziękuje za przeczytanie. //. Mikalisa

1 komentarz:

  1. Ten rozdział najlepszy <3 Opisy, początki uczuć :) spróbuj jeszcze trochę zwolnić i dodaj więcej dialogów, będzie ciekawej ;) mam nadzieję, że teraz nie nakrzyczysz na mnie, że Cię krytykuję czy coś.xd Chcę Ci tylko pomóc :)
    Ps. delenanazawsze.bloog.pl
    elena-and-damon-inna-historia.blog.pl
    Tu masz moje blogi, jeśli chcesz, zostaw komentarz :) I informuj mnie na którymś z nich o nowych notkach :) pozdrawiam <3 /Wikaa

    OdpowiedzUsuń