Oczami Caroline
Dostałam zaproszenie na następny dzień. TREŚĆ : Zapraszamy Caroline Forbes na bal urządzony przez rodzinę Mikaelson'ów, przyjęcie odbędzie się w Piątek o godzinie 20:30. Serdecznie zapraszamy. Byłam tak przepełniona szczęściem, lecz zaraz moja mina się zmieniła. Nie miałam odpowiedniej sukni a bal odbędzie się dziś. Wyszłam z domu, zamknęłam za sobą drzwi i pobiegłam do sklepu w którym są balowe suknie. Było ich tak wiele. W każdej chciałam się pokazać. Lecz wybrałam jedną, skromną. Była w kolorze fioletowym z czarnymi dodatkami, kupiłam do niej białe rękawiczki. Butów nie kupowałam bo miałam odpowiednie w domu. Wyszłam z torbami ze sklepu i poszłam w stronę domu. Gdy wróciłam była już 15:30. Ten czas tak szybko mija w sklepach. Postanowiłam uczesać włosy, zrobiłam opuszczonego koka, wypuściłam parę kosmyków włosów i zakręciłam lokówką. Zrobiłam lekki, ciemny makijaż. To wszystko zajęło mi 4 godziny. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Była już 19:30. Ubrałam strój i buty, wzięłam płaszcz i wyszłam. Do domu Mikealsonów był dobry kawałek więc myślę, że dotrę około 20:45. Chyba, że przemieszczę się tam w mgnieniu oka, jak inne wampiry.
Oczami Kol'a.
Pierwsi goście już przyszli, byli nimi bracia Salvatore. Przyszli z Eleną Gilbert, nie wiem dlaczego Klaus tak nalegał na zaproszenie ich.
-Elijah, kim oni są? - spytałem brata.
-Stefan i Damon są wampirami przemienionymi przez Katerinę Petrovę, a Elena jest jej doppleangerem. - wytłumaczył.
-Czyli Klaus zaprosił ich tu ponieważ ona jest jego ,,przepustką" do hybryd? - mówiłem.
-Dokładnie. - przytaknął.
-Nie wiem dlaczego Matka mu wybaczyła. - kontynuowałem.
-Ja też nie, coś jest nie tak. Nie sądzisz? - pytał.
-Możliwe, ale po co się zamartwiać. Jak przystojnie wyglądam? - zapytałem.
-Oh Kol błagam cię. - powiedział i odszedł.
Nawet nie wiem kiedy zebrało się tutaj tyle ludzi. Witałem się ze wszystkimi, z damami jak to z kobietami.
Po chwili zobaczyłem Care. Wyglądała nieziemsko. Już chciałem do niej podejść ale przeszkodził mi w tym Klaus.
Nie, nie jestem zazdrosny. Wyglądała pięknie ale nie jesteśmy razem, i nie będziemy. Nie chcę się wiązać z człowiekiem. Okazanie śmiertelnemu uczucia to łagodność. A ja nie jestem łagodny. Żyję ciesząc się nieszczęściem innych. Uwielbiam zabijać ludzi. Wtedy wiem, że jestem sobą. I kocham to kim jestem. A poza tym jestem ideałem.
-Czy to ta dziewczyna? - spytała moja młodsza siostra.
-Skąd wiesz? - odpowiedziałem pytaniem.
-Jestem wampirem Kol, nie zapominaj o tym. - uprzedziła.
-Tak, wiem. Klaus wie, że to ją zaprosiłem? - spytałem.
-Nie, raczej nie. - odpowiedziała.
-Witam, dziękuje, że dołączyliście do nas. Odkąd nasz rodzina zbierała się razem tradycją dla nas jest rozpoczęcie przyjęcia tańcem. Dzisiaj wybraliśmy starego walca. Więc proszę niech każdy z was znajdzie sobie partnera i dołączcie do nas w sali balowej. - ogłosiła matka i wróciła do swojego pokoju. Chciałem zaprosić Caroline do tańca, lecz Klaus mnie wyprzedził. Nie zdążyłem. Tańczyłem za nimi. Nie może do czegoś dojść. Kol co cię to obchodzi. Karciłem siebie w myślach. Ale prawda była taka, że cały czas o niej myślę.


Fajnie piszesz tylko tak jak mówiła osoba we wcześniejszych rozdziałach pisz oroszę wolniej. Dodawaj więcej dialogów czy coś takiego :) Mam nadzieję na więcej rozdziałów. :)
OdpowiedzUsuńLiss
P.s wiem piszę z anonima ale nie mam konta a nie chce mi się zakładać :)
Rozdział bardzo fajny :) super opisy uczuć i sukienki Care ;) poćwicz interpunkcję i powtórzenia ^.^ wenyy ;* /Wikaa
OdpowiedzUsuń